13 września br. odbyło się pierwsze szkolne wyjście w ramach „odchamiania” młodzieży Trójki. Uczestnikom nie przeszkadzała pogoda à la początek zimy. Nasza guru, prof. Serwińska, poświęciła zdrowie, przychodząc niemalże boso, jak na takie warunki klimatyczne, bo w klapkach. Jednak szeroko pojęty chłód i niebo zbierające się na płacz nie przeszkodziły nam w świetnej zabawie, o ile można się świetnie bawić, oglądając portrety trumienne.
Mimo że była to sobota, nasza wesoła gromadka liczyła dziewięć osób. Zwarci i gotowi, udaliśmy się do Pałacu biskupa Erazma Ciołka, mieszczącego się na ulicy Kanonicznej w Krakowie. Skorzystaliśmy z oferowanej przez Muzeum Narodowe opcji bezpłatnego przewodnika, którym okazała się być genialna mediewistka – Magdalena Łanuszka. Wystawa: Sztuka dawnej Polski XII - XVIII wiek. Zwiedzanie obejmowało osiem sal pałacu, zaczynając od sztuki romańskiej i zgrabnych kapiteli z wymytą polichromią. Kolejno zaskoczył nas gotyk swoimi „śmiesznymi” diabłami na ołtarzach, aż wreszcie dobrnęliśmy do sztuki renesansu i wczesnego baroku. Niewątpliwie największym dziełem wystawy była Madonna z Krużlowej – uosobienie średniowiecznego piękna. Przewodnik jako ciekawostkę podał, że kobiety tego okresu wyskubywały sobie włosy, by maksymalnie powiększyć czoło i upodobnić się do ideału. Z pewnością Madonna z Krużlowej spełnia surowe wymogi.
Moją ulubioną salą jest zdecydowanie ta poświęcona twórczości Wita Stwosza. Znajdą się w niej zarówno dzieła samego Mistrza, jak i te, które powstały pod wpływem Jego twórczości. Koleją atrakcją ekspozycji jest sala poświęcona staropolskim zwyczajom pogrzebowym. Ta wzbudziła w nas najwięcej emocji – portrety trumienne i melancholijna muzyka w tle odegrały zamierzoną rolę. Zwiedzanie zakończyliśmy przy zbiorze dawnego malarstwa portretowego. W prezencie od pani Magdaleny otrzymaliśmy krótki rys historyczny, a na deser mogliśmy zobaczyć portret Jana III Sobieskiego.
Półtorej godziny mile spędzonego czasu, namacalny kontakt ze sztuką – idealne odgonienie nudy sobotniego popołudnia. Było to pierwsze, ale zdecydowanie nie ostatnie nasze wyjście do muzeum (oczywiście na muzeach zakres poznawania kultury się nie kończy). Kolejne planowane na połowę października. Będzie jeszcze zimniej, pochmurniej, wilgotniej, ale jednocześnie weselej, bo zakochani w sztuce to nie snoby (no spójrzcie na mnie), a liczę, że będzie nas jeszczeee więcej.
Ewelina
Mimo że była to sobota, nasza wesoła gromadka liczyła dziewięć osób. Zwarci i gotowi, udaliśmy się do Pałacu biskupa Erazma Ciołka, mieszczącego się na ulicy Kanonicznej w Krakowie. Skorzystaliśmy z oferowanej przez Muzeum Narodowe opcji bezpłatnego przewodnika, którym okazała się być genialna mediewistka – Magdalena Łanuszka. Wystawa: Sztuka dawnej Polski XII - XVIII wiek. Zwiedzanie obejmowało osiem sal pałacu, zaczynając od sztuki romańskiej i zgrabnych kapiteli z wymytą polichromią. Kolejno zaskoczył nas gotyk swoimi „śmiesznymi” diabłami na ołtarzach, aż wreszcie dobrnęliśmy do sztuki renesansu i wczesnego baroku. Niewątpliwie największym dziełem wystawy była Madonna z Krużlowej – uosobienie średniowiecznego piękna. Przewodnik jako ciekawostkę podał, że kobiety tego okresu wyskubywały sobie włosy, by maksymalnie powiększyć czoło i upodobnić się do ideału. Z pewnością Madonna z Krużlowej spełnia surowe wymogi.
Moją ulubioną salą jest zdecydowanie ta poświęcona twórczości Wita Stwosza. Znajdą się w niej zarówno dzieła samego Mistrza, jak i te, które powstały pod wpływem Jego twórczości. Koleją atrakcją ekspozycji jest sala poświęcona staropolskim zwyczajom pogrzebowym. Ta wzbudziła w nas najwięcej emocji – portrety trumienne i melancholijna muzyka w tle odegrały zamierzoną rolę. Zwiedzanie zakończyliśmy przy zbiorze dawnego malarstwa portretowego. W prezencie od pani Magdaleny otrzymaliśmy krótki rys historyczny, a na deser mogliśmy zobaczyć portret Jana III Sobieskiego.
Półtorej godziny mile spędzonego czasu, namacalny kontakt ze sztuką – idealne odgonienie nudy sobotniego popołudnia. Było to pierwsze, ale zdecydowanie nie ostatnie nasze wyjście do muzeum (oczywiście na muzeach zakres poznawania kultury się nie kończy). Kolejne planowane na połowę października. Będzie jeszcze zimniej, pochmurniej, wilgotniej, ale jednocześnie weselej, bo zakochani w sztuce to nie snoby (no spójrzcie na mnie), a liczę, że będzie nas jeszczeee więcej.
w najbliższą sobotę przyjdę w sandałach, iżby sprostać obecnej porze roku. Podobno jest wiosna, ale nie za bardzo, zatem dla zachęty sandały ubrane n stopę całkiem goluśką :). A może strój kąpielowy... No nie, to raczej nie będzie kulturalna wizyta w Parku Wodnym, ale czemuż by nie - wszak to w termach starożytni spędzali upojne chwile odświeżające nie tylko ciało, ale i umysł... Chłopaki, dla symetrii, proszeni są o gatki kąpielowe :P
OdpowiedzUsuńCiocia Czadowa